Takie spotkania nie zdarzają się
często, ale potrafią naładować pozytywną energią na długo. W ostatni weekend
miałam przyjemność uczestniczyć w Bloggers Baby Shower u Lu z Enjoyourhome.
Jeśli jesteście ciekawi kulisów takiego spotkania to oprócz stylizowania i
robienia zdjęć najważniejsze są niekończące się rozmowy, które i tak zawsze
schodzą na tematy dziecięce, ciążowe i typowo babskie. Tym razem było podobnie,
ale nic dziwnego, skoro razem z Karoliną, Izą, Olą, Martą, Gu, Jagodą, Agą i
Beatą świętowałyśmy przygotowania do narodzin córeczki Lu. To nie była moja
pierwsza wizyta w tej warszawskiej kawalerce (właściwie to dzieli nas rzut
beretem), ale znów nie mogłam się nadziwić, jak wszystko jest spójne, w stylu Ludmiły oraz...jak wiele tam miejsca! Na 25 metrach kwadratowych nie ma rzeczy przypadkowych czy zbędnych. Dziesięć osób mieści się tam
bez problemu i śmiem twierdzić, że spokojnie pomieściłybyśmy się tam z dziećmi
i mężami.
Główny klimat mieszkania tworzy
słynna już biała podłoga (z kuchenną częścią w romby), meble z lat 1960/70 oraz
starannie dobrane pastelowe dodatki. Kącik małej Romy, bo tak będzie się
nazywała pierworodna, jest najładniejszym, jaki widziałam. Delikatna mięta,
subtelny róż i słoneczny żółty idealnie wpasowują się w białą bazę z
drewnianymi i szarymi elementami. Tak, tak, aż chciałoby się cofnąć dwa lata w
czasie. Z resztą zobaczcie sami - takie stężenie pięknych i starannie wybranych przedmiotów to prawdziwa uczta dla oczu.
A tak pięknie prezentowała się przyszła mama.
I jeszcze fota zza kulis -Marta i Lu ;-). Nie dziwcie się, że nie ma szerszych kadrów - przy takiej ilości fotografek, metrażu i braku odpowiedniego obiektywu.
Jak to zwykle bywa w przypadku takich spotkań, nieocenieni okazali się sponsorzy. Ufundowali także niespodzianki na konkurs, więc zajrzyjcie do Lu!
Ja osobiście nie miałam bociankowego czy też baby shower, ale uważam, że to każdy powód do spotkania jest dobry :). A Wy co myślicie o tej nowej tradycji?
20 komentarze
Świetna zabawa...ja też niestety nie miałam takiej imprezy...ale tak jak piszesz każdy powód do spotkania dobry...Fajnie tak mają...kolorowo bardzo ;-)
OdpowiedzUsuńO ile nie przepadam za zbyt dużą ilością kolorów to to wnętrze kupuję w całości :)
UsuńOd bardzo dawna podziwiam mieszkanie Lu.Ten styl jest mi bardzo bliski bo też kocham starocie z tamtych lat.A tak wogóle Anicjo robisz fenomenalne zdjęcia.Siedzę w pracy i napatrzeć się nie mogę.
OdpowiedzUsuńA ja niemalże płakałam, że te foty takie słabe ;-)
UsuńAle Wam zazdroszczę :) Spotkanie musiało być fantastyczne, a zobaczyć takie mieszkanko na żywo to sama przyjemność :)
OdpowiedzUsuńTo prawda :)
UsuńLu i jej cudny firmowy uśmiech! :) Ta dziewczyna zaraża pozytywną energią!
OdpowiedzUsuńDokładnie tak jest. No nie da się jej nie lubić ;-)
UsuńFajna zabawa ja też miałam taką imprezkę:D Widać, że wy również dobrze się bawiłyście:D
OdpowiedzUsuńbzi Kami
Kapitalne są takie spotkania :) Żałuję, że nie miałam takiego - ani przy synku, ani przy córci... Choć z drugiej strony, warto wymyślić jakiś pretekst i teraz, by zorganizować coś podobnego :P
OdpowiedzUsuńTakie spotkania to na pewno dobrze spędzony czas :)
OdpowiedzUsuńhahaha, zawsze to Lu przybierała najdziwniejsze pozy podczas robienia zdjęć, a teraz widzę, że i mi się udzieliło :) Dziewczyny, kiedy powtórka? Ja mimo dwóch dni mam ciągle niedosyt :)
OdpowiedzUsuńNapiszę na priv :)
UsuńJa po tych naszych spotkaniach mam wrazenie ze jakby nas zamkneli na tydzien razem to tez bysmy miały niedosyt pogaduch ;)
UsuńWiec Ania tak jak pisałam na priv :) ;) z chcecia next week :D
Akurat ta zapożyczona tradycja bardzo mi się podoba. Co prawda nigdy w takim przyjęciu nie uczestniczyłam, ale myślę, że niedługo stanie się tak modne, że pewnie i ja o jakieś zahaczę ;)
OdpowiedzUsuńJa mogę powiedzieć, że polecam w 100% :D Nawet nie przypuszczałam, że tak dobrze będziemy się bawić, a na koniec i tak będzie nam mało :P Dziękuje jeszcze raz za piękny tort i Twoją obecność mimo różnych przeciwności :* Zdjęcia piękne!
OdpowiedzUsuńA i z tymi mężami i dziećmi to przesadziłaś :P Zdecydowanie nasze mieszkanie by tego nie wytrzymało :D
UsuńKażda okazja jest dobra do spotkań! Uwielbiam kawalerkę Lu. :)
OdpowiedzUsuńŚwietne spotkanie :) Kontynuujcie dziewczyny tę tradycje!
OdpowiedzUsuńPiękne mieszkanko...zgodnie z powiedzeniem: małe jest piękne :)
Ściskam, Marta
Fajne spotkanie :). Mieszkanie i dziecięce dodatki śliczne
OdpowiedzUsuńUwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.