DIY

I stała się jasność, czyli jak zrobiliśmy dwa punkty światła z jednego

09:17

Wykańczanie mieszkania często potrafi...wykończyć. Nawet kupując nowy lokal od developera jest tyle spraw, o których trzeba pamiętać, że zawsze coś nam umknie, a potem męczy latami. Kiedy dziewięć lat temu zmienialiśmy układ ścian na papierze i połączyliśmy kuchnię z pokojem dziennym nie przyszło nam do głowy jak będziemy oświetlać tak duże pomieszczenie. W praktyce okazało się jednak, że dwa punkty światła na suficie na 27 m2 to za mało i co roku jesienią pojawiał się ten sam problem: było za ciemno. Tym samym przez siedem lat doświetlaliśmy stół jadalny małymi lampkami. 

Tak miało być i tym razem. Przypadek trafił, że w mojej ulubionej sieciówce z artykułami do wyposażenia wnętrz (tej od klopsików) podjęliśmy inną decyzję. Wróciliśmy do domu nie z kolejną lampką biurową, a z dwoma lampami sufitowymi. Przypadek to a) wybrana lampa była na stanie, ale na piętrze, kiedy byliśmy już na dole, a ja w ósmym miesiącu ciąży nie miałam siły wracać i b) na lampy sufitowe z upatrzonej przez nas serii mieli akurat niezłą promocję. Kucie w suficie na całej długości i przeciąganie kabla pod spodem z miejsca odpadało, ale wpadliśmy na inny pomysł.


Jak zatem zmienić jeden punkt światła w dwa bez kucia? 

Potrzebujecie:

- dwie lampy sufitowe,
- kabel w oplocie odpowiedniej długości (u nas niecałe 3 m, kabel od lampy był za krótki),
- hak i wiertarkę udarową,
- osobę, która trochę zna się na elektryce (tu sprawdził się mój mąż <3),
- osobę decyzyjną, która określi: jaka długość kabla, w którym miejscu powiesić drugą lampę, na ile ma zwisać luźno kabel między lampami, czy montować drugą osłonkę od góry itp. (tak, tak, to byłam ja!).

[Tu następuje szereg czynności, które wykonuje elektryk-amator bądź profesjonalista. Jeśli macie jakieś pytania, zadajcie w komentarzach, a obiecuję się podpytać]. Z mojego punktu widzenia, czyli z kanapy, wyglądało to tak: mąż wywiercił dziurę nad stołem i zamontował hak. Kabel w oplocie podłączył w istniejącym punkcie światła w kuchni, podwiesił go na haku i połączył z lampą. Spuszczę zasłonę milczenia ile to trwało i jaki się zrobił bałagan w całym pomieszczeniu ;-).

Jak wyszło możecie ocenić sami. My oboje jesteśmy zadowoleni z efektów. Wizualnie lampy prezentują się całkiem nieźle, no i w końcu po zmroku widzimy, co mamy na talerzach!






Jacyś chętni na herbatkę?


To nie jedyne zmiany, bo w miniony weekend wymieniliśmy oświetlenie w kuchni całkowicie. System lampek podblatowych padł jakiś czas temu, a nowe żarówki od dawna nie były dostępne w sprzedaży. Mój prywatny elektryk zamontował więc taśmę LED oświetlającą blat. I stała się jasność! 

P.S. Z poprzednią lampą kuchnia prezentowała się tak i tak

P.S. 2. Dziękuję za wszystkie przemiłe słowa pod adresem kuchni na Instagramie. Czy to znaczy, że mam pokazywać moją siedmiolatkę częściej?

Uściski i do przeczytania niebawem,



Czytaj również

11 komentarze

  1. Ależ w tej Waszej kuchni konsekwentnie, wszystko tak pięknie do siebie pasuje! Ja dzisiaj żałuję, że wybrałam śmietankowy odcień frontów i beżowe płytki pomiędzy szafkami :( Ale tak to właśnie jest jak się robi coś na szybkiego. Lampy prezentują się cudnie, też je lubię ;) i kable w oplocie też ;) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Grunt, że sobie poradziliście w tej kwestii. Wszystko wyglada pieknie i niech wam te lampy dobrze służą :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo podoba. Mi też brakuje oświetlenia nad stołem...pokaże post mężowi :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł! :) Ja też zauważyłam, że przydałoby się nam dodatkowe oświetlenie - w pokoju dziennym, gdzie jest jedna górna lampa i zawsze mamy problem z - no właśnie ;) - niedoświetlonym stołem... Cóż, chyba czas zacząć działać! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wyszło! A poza tym, wygoda przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Odbyłam z moim chłopakiem podobną walkę w przedostatni weekend, sufit nie chciał z nami współpracować ;)
    Bardzo lubię ten model lampy, my mamy lampę z tej serii na biurku :)
    Cała kuchnia prezentuje się pięknie, a dobre oświetlenie szczególnie w te krótkie i ciemne dni to zbawienie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie wyszło! Ja się w sumie cieszę, że nasza główna lampa została na środku, bo stół tyle razy przedstawiamy to metr dalej, to 30cm w bok, że i tak byśmy nie trafili z jej zawieszeniem. Fajnie, że zrobili Ranarpy w czarnej wersji - mogli tylko dać znać wcześniej, to byśmy nie kupowali białych do białej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ania wyszło super, a ta czarna wersja lampy jakby stworzona do Waszej kuchni :) Czyli dobrze sie stało ze pierwsze plany nie wypaliły ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mąż złota rączka :D Jak widać każdy problem można jakoś rozwiązać. Mimo potężnych rozmiarów lamp... udało się nie zagracić przestrzeni, a dzięki czarnym uchwytom w szafkach, które leżą w podobnym poziomie co lampy... Wszystko zdecydowanie do siebie pasuje. Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )