działka

Moje miejsce, czyli działka w środku miasta

08:22

Są ludzie, którzy całe życie szukają swojego miejsca na ziemi. Tułaczka po świecie nie jest dla mnie. Od urodzenia mieszkam w jednej dzielnicy i jest mi tu dobrze. Tu też jako dziecko nagromadziłam wspomnień na działce w środku miasta na terenie Państwowych Ogródków Działkowych. Tu z siostrą miałyśmy swoje ulubione drzewo "Królową Mrówek", zajadałyśmy się zbiorami pieczołowicie hodowanymi przez dziadka, tu spędzałyśmy część lata. Niedawno dziadek zbliżający się do 90 urodzin przekazał działkę moim rodzicom, którzy mają zupełnie inne pomysły na zagospodarowanie tej przestrzeni. Nie ma już grządek z warzywami, choć została część sadu: krzaki malin, borówki, jabłonki, morela. W czerwcu zbieraliśmy truskawki, czekamy na plony winorośli. Jest dużo zieleni i przestrzeni oraz miejsce do celebrowania posiłków.

Z każdym wypadem robi się coraz przytulniej i odhaczamy kolejne punkty. Wkładamy w działkę mnóstwo serca i pracy, ale ileż jeszcze jest tu do zrobienia! Mamy już plany rozpisane włącznie z przyszłym latem, kiedy to czeka nas m.in. szlifowanie i malowanie domku.  Łucja w końcu ma swoje miejsce, którego brakuje mieszkając w bloku. Na razie spędza czas w piaskownicy gotując zupy i robiąc inne piaskowe potrawy, ale także "pomaga" przy pracy. W przyszłości marzy mi się drewniany domek dla dzieci (aaa, dzieci!), ale to jeszcze odległe plany.



Działka to także spore wydatki. Tu i ówdzie widzę przyniesione z domu fotele, konewkę czy balię na truskawki. Powtarzam też rodzicom, by zachowali jak najwięcej pierwotnego klimatu. Lubię beton, stare dechy, metal, nawet ten zardzewiały. Nowe nie zawsze znaczy lepsze. Początkowo byłam przeciwna pozostawieniu starej wanny, ale po malowaniu szarym środkiem na rdzę zaczęła się wpisywać w klimat i nawet mi się podoba.


Krzaków borówki amerykańskiej jest najwięcej. Raj dla podniebienia - owoce prosto z krzaka. 


Obdrapańce cieszą oko bardziej niż świeżo pomalowane. Kwitnie róża, lawenda i kilka innych gatunków kwiatów.




Te stare dechy w ciekawym odcieniu mięty czekają na jakieś DIY. Na razie wykorzystuję je jako tło do zdjęć na Instagramie, np. tutaj.


Czego ja już nie jadłam w tej kuchni! Zamykana piaskownica to był jeden z pierwszych nabytków na działkę. W słońcu osłania ją parasol, a przed wyjazdem ławeczki składamy jak zamknięcie.



Stary dwulitrowy słój,  jeden ze skarbów z piwnicy, na pewno trafi do mojego mieszkania. Zdobi go bukiet z mieczyków i polnych kwiatów zerwanych oczywiście na terenie działki.





Ten stary drewniany stołek przygarnęłam jakiś czas temu. Przez pewien okres stał na balkonie. Długo szkoda mi było go przerabiać, ale w końcu podjęłam decyzję o malowaniu. Na pewno pokażę Wam go wkrótce w nowej roli i kolorystyce.


Ciekawa jestem, ile z Was na takie miejsce. Blisko czy daleko, ale  będące odskocznią, zwłaszcza, jeśli się nie ma ogródka.

Przesyłam uściski,


Czytaj również

18 komentarze

  1. Fajnie mieć takie miejsce w centrum miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez mam takie miejsce, dlatego doskonale Cie rozumiem :-)
    Pozdrawiam goraco
    Winka1979

    OdpowiedzUsuń
  3. My jeszcze nie posiadamy takiego, ale mamy wielkie plany na kolejną wiosnę. póki co zbieramy fundusze i już nie mogę się doczekać siebie odpoczywającej na hamaku...tylko jeszcze nie wiem jak to zrobię z trójką dzieci :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania super , ze macie takie miejsce i to wcale nie tak daleko od domu ( Czasami chciałabym zeby Starachowice były ciut blizej ;p ) .. wiem ze dopieszczanie go razem z rodzicami sprawi ci radoche :) no i ten domek dla dzieci. ! moze i w Starachowicach w wolnej chwili ( i z wolnymi funduszami) Yoilan cos zbuduje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Działka to świetna sprawa, przepiękne wnętrza! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od wiosny mam takie miejsce. W mieście, 5 km od mieszkania. Jest MASA pracy, chcemy żeby wszystko było po "naszemu", wszystko robimy sami. Podział obowiązków: G - domek na zewnątrz, ogród, ja wnętrze domu, mały ogródek i wszelkie DIY. Miałam naprawdę wielkie plany na ten sezon ale wszystko zostało zweryfikowane przez BRAK CZASU. I wnętrze domku zostawiam na jesień lub na przyszły rok. Ale i tak nieźle mi poszło: uszyłam poduszki na ławki i krzesła, przeszlifowałam i przemalowałam kilka krzeseł i leżaków, zrobiłam stół do kuchni ze starej ławy szkolnej a teraz kombinuję z kolejnym stołem tym razem do ogrodu z palety. Blat już gotowy ale utknęłam. Szukam fajnych nóg. A, wczoraj skręcaliśmy piaskownicę też taką z ławeczkami! Także taka działka to super sprawa, można się twórczo wyżyć i przy tym rewelacyjnie odpocząć. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  7. Posiadanie choć kawałka własnej zielonej przestrzeni jest bezcenne :) Ja wychowałam się na wsi i nasz dom również budujemy na wsi - nie zamieniłabym tej lokalizacji na najpiękniejsze mieszkanie w mieście. Mam już mnóstwo planów na zagospodarowanie naszej działki, włączając uprawę warzyw i owoców ;) Dla dzieci takie miejsce to raj na ziemi. Nawet zwykłe skoszenie trawy sprawia nam dużą radość :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja juz też mam swój kawałek ziemi,w tym roku debiutowałam w sadzeniu i sianiu kwiatków😃😃mam swój ogródek warzywny,za rok może już będę mieszkać na tej działce w moim domku wiiec zapewne będzie się dużo działo w ogrodzie pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie miejsce od roku, uwielbiam je i mogłabym tam spędzać całe dnie. Działka jest w tym samym mieście gdzie mieszkam, więc nie mam daleko, aczkolwiek zawsze jest to jakaś wyprawa. Po pracy w domu zawsze jest coś do zrobienia, potem na działkę, potem szybko do domu, bo trzeba się przygotować na następny dzień do pracy. Jest trochę biegania, ale gdybym nie miała takiej odskoczni to w słoneczne dni albo w czasie weekendów ciężko byłoby siedzieć w bloku. Pozdrawiam:) Alicja

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie działeczki, to tak jakby miało się swoją własną wyspę, na którą można w każdej chwili uciec i pozbierać myśli :))
    Pozdrawiam cieplutko Kochana

    OdpowiedzUsuń
  11. W tę sobotę pierwszy raz byłam u kogoś na działce z prawdziwego zdarzenia, tej akurat ok. 40 minut drogi od Warszawy. Fajna sprawa :) Zawsze miałam wyrzuty sumienia, że zlikwidowano pewnie mnóstwo bemowskich ogródków działkowych po to żeby zbudować osiedle, na którym mieszkałam. I wciąż trudno mi pojąć, jak można wypoczywać na trawie mając wokół Carrefoura, bloki i pętlę tramwajową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, nasza jest wprost naprzeciwko Carrefoura ;), ale jedyne co przeszkadza to bliskość lotnika i przede wszystkim placu manewrowego dla motorów.

      Usuń
    2. Ha! Będę wypatrywać tej Twojej wanny ;) Ja mieszkałam na rogu Obrońców Tobruku i Pieniążka - jedyne co mi przeszkadzało to kibice Legii robiący zadymy na przystanku i w autobusach :)

      Usuń
  12. Aniu jak ja Cię doskonale rozumiem...my mamy ten dom na 30-sto arowej działce...pracy mnóstwo i jeszcze te piętrzące się wydatki. Ale prawda jest taka, że on już jest taki mój, że ciężko by się było z domem i działką pożegnac ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też bardzo się przyzwyczajam do miejsca zamieszkania :) Nie wyobrażam sobie przeprowadzić się na stałe do innego miasta bądź kraju. Nie ma to jak własny dom i dzielnica której zna się każdy kąt od dziecka :)
    Czekam na kolejne posty
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudnie tam u Was! Marzy się taka działeczka :) A chyba faktycznie najintensywniej korzysta się z takiego miejsca kiedy ma się dzieci - wtedy można tam spędzić pół wakacji :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne miejsce z historią :-*
    Oby tak jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )