before & after

DIY podłoga z desek na balkonie, czyli mały tutorial

17:37

Długo nie mogłam się zdecydować na zmianę podłogi na balkonie, choć nie pałałam do niej miłością od samego początku. Z dostępnych rozwiązań i Waszych rad na Facebooku rozważałam deskę kompozytową, pomalowanie płytek farbą, ułożenie gotowych płytek drewnianych z Ikei  oraz położenie desek. Mimo moich obaw wybraliśmy ostatnią opcję, gdyż mojemu mężowi zależało na drewnie i sam podjął się zadania. Tutaj pokazywałam efekt końcowy.


Nasz balkon ma wymiary ok. 1,67 m x 3,10 m. Wybraliśmy modrzew, gdyż to wytrzymałe drewno, jednak nie wiem czy polski czy syberyjski (ten drugi ponoć lepszy). Bardzo długo wybieraliśmy deski w sklepie - większość się nie nadawała do kupienia - poobijane, z żywicą, ogromne sęki itp. Nasze deski miały wymiary 14,5 cm na 2,2 m długości, więc je docinaliśmy. Postanowiliśmy położyć deski wzdłuż, a legary na szerokość balkonu.

Zaczęliśmy od pomalowania płytek przypodłogowych. Oczywiście najpierw obkleiłam płytki taśmą, by wyszło równo, przetarłam płytki rozcieńczalnikiem, by je oczyścić, a następnie za pomocą pędzla nałożyłam farbę. Powinnam to zrobić dzień wcześniej, ale nie miałam takiej możliwości. Sporo to opóźniło pracę, bo musieliśmy odczekać aż trochę wyschną. Drugą warstwę nałożyłam dopiero jak już cała podłoga była gotowa, ale jedna też była dosyć kryjąca (na zdjęciach). jak widać - ściany mamy niestety w dwóch kolorach: białym i jasnożółtym. To temat na odrębny wpis - "jak pomalować całość na biało, żeby spółdzielnia się nie czepnęła". Kolory na zdjęciach są różne w zależności od tego jakie światło akurat padało na balkon.




Ponieważ nie chcieliśmy pokryć wszystkich płytek farbą (kto wie, co będzie za kilka lat), mój mąż wymyślił aby przykleić grubą folię taśmą dwustronną.


Następnie układaliśmy plastikowe legary. Oczywiście trzeba było je przyciąć wyrzynarką. U nas jest ich pięć w równych odstępach i na nich opierają się deski. Mocowane są czarnymi śrubami o długości 3,5 cm. W kilku miejscach użyliśmy takich 4,5 cm, bo deski były powyginane (w sklepie nie było widać różnicy) i śruby puściły.



Każdą deskę przed przykręceniem malowałam od spodu farbą. Można olejem do drewna lub impregnatem do drewna do użytku zewnętrznego. My wzięliśmy pierwszy lepszy impregnat z półki i w domu okazało się, że nie jest bezbarwny tylko mahoń, czyli ciemny brąz. Z tego względu wzięłam do tego celu inny impregnat w kolorze szarym, który miałam w domu firmy Śnieżka.

Między deskami powinno się zachować niewielką dylatację (chociaż 2 mm), ale krzywe deski to i nierówne szczeliny. Niektóre trzeba było na siłę przyciągać, żeby szczeliny były jak najmniejsze. Są do tego specjalne urządzenia, ale nie przewidzieliśmy tego problemu. Aby zachować odstęp między deskami wkładaliśmy kątownik lub kawałek cienkiej deski. Wiórki z wiercenia wkrętów odkurzaliśmy na bieżąco. Nasze miejsce pracy wyglądało tak.



Największy problem mieliśmy z ostatnią deską. Przy wejsciu mamy próg, więc legarów tam nie można było położyć. Poza tym ze względu na krzywe deski ta ostatnia ma inną szerokość z każdego końca. Możecie sobie wyobrazić naszą frustrację, gdy w sobotę (a był to drugi dzień pracy) próbowaliśmy skończyć kładzenie desek i źle ścieliśmy ostatnią deskę, jaką mieliśmy. W dodatku byliśmy już spóźnieni na urodziny teścia (bagatelka 100 km od nas) i w pocie czoła cieliśmy deskę na długość wyrzynarką, która nie jest stworzona do tego celu. Na szczęście udało się deskę przyciąć z drugiej strony.





O ile to mąż decydował o rodzaju podłogi (oraz o stronie deski z drobnymi ryfowaniami), to ja wybrałam kolor. Jedyny szary olej do drewna do użytku zewnętrznego jaki spotkałam to Elit firmy Beckers, ale możliwe, że są także inne dostępne. My dorwaliśmy ją w Castoramie, w Leroy Merlin jej nie było i próbowali mi wmówić, że nie ma na rynku szarych olejów. Zainwestowałam w dobry pędzel i kładło się ją przyjemnie. Drewno nasiąkało porządnie, zapach był mniej uciążliwy niż farby do płytek. Drugą warstwę nałożyłam następnego dnia, w niektórych miejscach pociągnęłam pędzlem trzy razy. I to był błąd, bo nadmiar farby trzeba usunąć, a nie jest to proste przy drobnych ryfowaniach. Najlepiej zrobić to od razu, nie liczcie, że olej się wchłonie czy wyparuje. Ważne jest, żeby malować w niedeszczowy dzień, żeby olej mógł spokojnie wyschnąć. Po skończonym olejowaniu pomalowałam boczne płytki drugą warstwą farby. U nas farba do płytek idealnie zgrała się z kolorem oleju. Muszę przyznać, że się tego nie spodziewałam.


Powyżej jedna warstwa oleju, a poniżej porównanie: dwie warstwy (ale druga jeszcze niewsiąknięta!) a jedna.


Po czterech tygodniach użytkowania jestem zadowolowa z podłogi. Jest dużo przyjemniej, spędzamy na balkonie mnóstwo czasu. Ponieważ jest ciepło to drzwi są praktycznie cały czas otwarte, a Łucja robi tam sobie plac zabaw. Woda z ulewy nie wsiąknęła, więc wnioskuję, że drewno jest dobrze zabezpieczone. Pewnie po zimie trzeba będzie powtórzyć zabieg, ale na razie się tym nie martwię.

Jedynie rozsypanej ziemi nie da się wytrzeć (ryfowanie) i latam z odkurzaczem, bo Młoda lubi wysypywać z doniczek :).

Poniżej mój SUBIEKTYWNY wybór materiałów. Nie jest to reklama, a nasze prywatne wybory.

Narzędzia:
- wyrzynarka
- szlifierka
- wiertarka
- wkrętarka
- odkurzacz (m.in. do usuwaniu wiór po wkrętach)

Materiały:
- deski (u nas modrzew, 19 sztuk o długości 2,2 m)
- legary (u nas 5 sztuk o długości 2 m)
- taśma malarska
- wkręty w dużej ilości
- folia malarska do położenia pod spód (opcjonalnie)
- farba do płytek (ja użyłam Hardfloor w kolorze szarym)
- pędzel/wałek do farby
- rozcienczalnik do przemycia płytek
- olej do drewna do użytku zewnętrznego (ja użyłam Beckers Elit Traolja z mieszalnika w kolorze A329, baza FGL, 2 puszki po 0,9 l, znacznie więcej niż pisze na opakowaniu)
- dobry pędzel do oleju
- kątownik lub kawałek drewna do odmierzania dylatacji między deskami
- miarka, ołówek
- impregnat do pomalowania drugiej strony desek(opcjonalnie, może być ten sam olej)

I na koniec - jesteśmy (a właściwie byliśmy) laikami w tym temacie. Możliwe, że dało się to zrobić lepiej/taniej/szybciej, ale na to nie wpadliśmy. Jak to mówią "powyższy tekst nie zastąpi wizyty lekarskiej" tudzież zasięgnięcia rady u specjalisty ;-).

A poniżej mały podgląd na sukkulenty (oszalałam na ich punkcie) i jedną z balkonowych nowości. Będzie więcej, więc stay tuned. Tak wygląda kolor w rzeczywistości - taki sinoszary. Nie jest do końca kryjący, słoje są widoczne. 



To kto się bierze za podobne przedsięwzięcie? Pytajcie, a jeśli tylko będę wiedziała to odpowiem :).

Uściski,


Czytaj również

33 komentarze

  1. Napracowaliście się ale efekt super!! Chętnie i ja bym sobie taką podłogę zrobiła, bo bardzo mi się marzy ale mój taras ma 4m x 8m a to spory wydatek i na dzień dzisiejszy nie w moim zasięgu finansowym :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest to najtańsze rozwiązanie, ale taras marzenie! Trzymam kciuki, żeby udało się w przyszłym roku.

      Usuń
  2. Zachwycam się Waszą podłogą na balkonie już od jakiegoś czasu. Dużo pracy, ale efekt był tego wart! I ten kolor, dla mnie bomba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam, czekałam jak ja na to czekałam!Podłoga jest fenomenalna, może i mnie uda się namówić Opornika na takie cudo!tymczasem...płyki i jeszcze raz płytki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę dużo pracy w to włożyliście, ale efekt jest wspaniały :) Kolor super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dużo pracy, ale warto było. Dzięki :)

      Usuń
  5. Efekt jest świetny! Piękna podłoga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super podłoga, dużo pracy włożyliście, ale warto było:-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Deski wyglądają bardziej przyjemnie i przytulniej.
    Efekt koncowy jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  8. My mieliśmy odświeżyć w tym roku cały balkon i m.in robić taka sama podłogę ale wydalismy dużo na farby do ścian fasadowych, mebli i innych pierdol, i z podłoga musimy czeka do przyszłego roku :( zastanawia mnie jedynie ta folia pod spodem jak bedzie sie zachowywać po deszczach,mrozach i upałach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż twierdzi, że nic się nie powinno z nią dziać i tego się trzymam :)

      Usuń
  9. super ze stworzyłas ten post. Bo mam kilka pytań :) dlaczego sie zdecydowaliscie na plastikowe legary a nie drewniane ?? ze wzgl na cenę ? i dlaczego olej a nie na przykład farba na zewnatrz całkowicie kryjąca ? ;) Ja myslałam jednak o deskach nie ryglowanych i bede je kładła w druga stronę zeby choc optycznie poszerzyc balkon. no i ze wględu na budowe balkonu z jednej strony będę musiała wyciąć im kółka zeby woda mogła spływać. I będzie to stanowczo łatwiejsze niz w ułozeniu wzdłuż ;) Pomysł z malowaniem płytek na ścianie mi sie bardzo spodobał i na pewno sciągnę go od ciebie ;))) sorry ;) ja zastanawiam sie nad szara bejcą i moze potem lakier.. jeszcze nie wiem.. mam chwile na zastanowienie.. a balkon wyglada super.. i muszę znalezc chwilę zeby sie napic kawy z tobą tam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plastikowe legary były chyba jeszcze droższe niż drewniane - Paweł uznał, że będą mocniejsze i nie będą się wypaczać. Wybraliśmy olej bo w dwóch marketach specjaliści z działu mówili, że to najlepsze i najtrwalsze rozwiązanie do zewnątrz. Podpytaj się znawców tematu, ja im uwierzyłam. Też chciałam deski w drugą stronę, ale P. się uparł - co zrobisz, czasem trzeba ustąpić ;). A pomysł z malowaniem płytek wzięłam od Polki Dot, tylko ona malowała cały balkon. No i zapraszam na kawę :)

      Usuń
  10. Deski na balkonie już mnie uwiodły :D One potrafią tak ocieplić przestrzeń! :) Super, że Wam się udało tak ładnie wykończyć tę podłogę :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładny kolor mają twoje deski. Wspaniała metamorfoza!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pod ogromnym wrażeniem i bardzo, ale to bardzo podoba mi się Wasza podłoga! Ostatnio na blogach zalały nas wpisy sponsorowane z podłogami balkonowymi wyglądającymi prawie tak samo, a Twoja podłoga to taka cudowna odmiana. Na dodatek w całości wykonana przez Was! Super! Uściski, Kaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tamte też są fajne, ale nie powiem - miło jest mieć coś innego, oryginalnego, no i satysakcja też jest.

      Usuń
  13. Ania! Wyszło cudnie, nic nie zastąpi drewna! Fajnie, że się udało! Na pewno się napracowaliście, a teraz przypuszczam, jak bardzo cieszycie się z efektu!!! Sukulenty piękne, sama też mam trochę ale chyba ugotowałam jednego, właśnie dzisiaj to zauważyłam, yh już sama nie wiem jak z nimi postępować ;) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super podłoga, niech służy na lata!Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech...żałuję,że nie mam balkonu ;( Piękna podłoga ,gratuluję pomysłu i wykonania. Pozdrawiam ;)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna robota :) Co drewno pod stopami, to drewno. Można powiedzieć, że "zrobiliście taras na szaro" :)))) Pięknie wyszło :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna podłoga - uwielbiam ten odcień szarości :) Za mną malowanie mebli ogrodowych - kolor bardzo podobny mi wyszedł :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna podłoga i świetny post. Mogę wiedzieć za ile zakupiliście te deski? Chodzi mi o cenę za metr? Ja też mam na uwadze zrobienia na balkonie nowej podłogi ale póki co służy mi on za moją przydomową pracownie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydawać się może, że zmiana niewielka, ale jak mniemam kosztowała mnóstwo pracy. Efekty natomiast musi być kapitalny, bo balkon zyskał nowe "ja" o i le można tak napisać. Tutorial jak najbardziej godny pochwały. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Udana metamorfoza. Też marzę o takim :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )