inspiracje

Skandynawskie dodatki do domu czyli to NIE JEST lista marzeń

08:15

To miała być zwykła lista marzeń wnętrzarskich. Taka, jaką opublikowałam w zeszłym roku. Ale im dłużej ją tworzyłam, dodawałam nowe „must have’y”, tym bardziej czułam, że to NIE JEST moja lista marzeń. To bardziej lista wypatrzonych na Pinterest dodatków w stylu skandynawskim. Doszłam do bardzo odkrywczego wniosku, że .... wcale nie muszę mieć wszystkiego, co mi się podoba. Lubię oglądać zdjęcia, inspiracje, podglądać blogi, ale nie chciałabym mieć katalogowego wnętrza rodem z Pinteresta. Może niedługo spodoba mi się coś innego, postawię na kolor, więc wolę nie przywiązywać się zbytnio do danego stylu. 

Na pewno będę szukać starych desek, mebli z historią, bo do tego mnie ciągnie. Niemniej jednak zwykle (choć nie każdemu i nie zawsze) podoba nam się to, co już widzieliśmy. Przeglądając po raz kolejny piękne mieszkania na inspiracjach nie sposób nie zauroczyć się pewnymi elementami, a przede wszystkim przestrzenią i białą bazą. Wielkimi oknami i zielenią za oknem. Tym, że nie ma na każdym roku szaf, komód i regałów. Że na biurku leży kilka drobiazgów, a komputer to zawsze laptop albo Mac. Niestety polskie realia są inne. Mieszkając w bloku liczy się każdy centymetr miejsca do przechowywania. Nie każdy też mieszka w pięknej kamiennicy z drewnianym parkietem, wykuszowymi oknami i antykami na ścianach. Trzeba się do tego dostosować, ale nawet małymi kroczkami warto dążyć do jakiegoś ideału.

Nie jest to lista kompletna, bo chyba nie da się takiej stworzyć. Brakuje na niej moich typów z przed roku, bo znalazły już u mnie miejsce: Kitchen Aid, krzesełko Tripp Trapp, butelki apteczne, krzesła szczebelkowe, matrioszki czy waga kuchenna retro. Nie ma też mebli poza jednym wyjątkiem, bo to temat rzeka. Nie ma lamp, bo o tym może kiedyś stworzę oddzielny wpis. Mogłabym długo jeszcze pisać, czego nie ma, ale postaram się skupić na tym, co jest.

Piszę to wszystko, bo jestem ciekawa Waszego stosunku do tematu. Na pewno znajdziecie choć jedną rzecz, która chodzi Wam po głowie, ale cena jest zaporowa. Ja mam zasadę, że jeśli sprzedam coś  do domu to przeznaczam tę kwotę na coś innego. Dzięki temu nie naruszam domowego budżetu, ale powoli tworzę moją „białą przestrzeń”.

Podzieliłam dodatki na dwie grupy, choć miałam z tym nie lada dylemat. Polskie i nie polskie. W stylu marokańskim. Niektóre rzeczy pasowały mi do dwóch grup, postanowiłam więc podzielić je tak, jak widać ponizej.


1/ Lustro na sznurku Bolina. Lustro na skórzanym pasku lub sznurku to jeden z moich głównych typów. Jeśli macie ochotę na handmade to zajrzyjcie do Renaty na fantastyczne DIY.

2/ i 3/ czyli dobre, bo polskie: ramka i domek od Agnetha Home oraz domki i breloczek z AnyTHING. Szkiełek mam już kilka, ale na pewno skuszę się na więcej. Ania też kusi, bo nic tak nie dodaje klimatu jak prawdziwe drewno.

4/ Marokanka od Czary z Drewna. Powzdycham jeszcze, zwłaszcza, że pojawiają się zawsze w limitowanej ilości i ... błyskawicznie znikają z wirtualnych półek.

5/ Stolik (tak, stolik, a nie stołek) Dots od Projekt Stołek. Mój główny typ zamiast obecnego stolika. To wiekowe drewno - marzenie. Tylko czy nie wyglądałby znów zbyt ciężko?

6/ Marokańska pufa / Marokoart. Piękna, ale to raczej rzecz z końca listy, niestety.

7/ Kosz z trawy/ Bloomingville. To już druga lista z tym koszem, czuję, że zaproszę go do siebie, żeby uporządkować koce w pokoju dziennym.

8/ Zwierzątka projektu Kaya Bojesena. Są niezwykle urocze, ale... chyba wystarczy mi pooglądać je na zdjęciach.



1/ Tapeta "Woods" Cole&Son. Półtora roku temu planowałam ją do sypialni, lecz jak zwykle koszty mnie przerosły. Jest świetna, ale mam wrażenie, że dobrze wygląda tylko w minimalistycznych wnętrzach. Zbyt dużo dodatków ją przytłacza i sprawia wrażenie bałaganu. Najciekawiej prezentuje się chyba w przedpokoju. Może kiedyś?

2/ Wazon Kahler. Chętnie pooglądam, wystarczy mi mój pasiak.

3/ Zegar Karlsson - Big  Flip. Raczej pozostanę przy wygaszaczu ekranu ;).

4/ Sznur lampek na kablu House Doctor. Baaardzo poproszę, nie musi być HD, tańszy odpowiednik też mnie ukontentuje.

5/ Plakaty b&w Kinkallo.com. Wiedzieliście, że to POLSKIE projekty? Zawsze jak dowiaduję się, że coś, czego absolutnie nie podejrzewałam o nasze rodzime pochodzenie jest z PL to czuję dumę i radość. A jeszcze większą jak made in Poland trafia pod moją strzechę.

6/ Kubek Design Letters. Cieszę się pojemnikiem "S", który dostałam od męża, ale taką "A"-nką też bym nie pogardziła.

7/ System półek String. Na razie wystarczą mi moje Ekby, ale może kiedyś, może jeszcze w tym życiu...

8/ Miska w stylu marokańskim. Przyznam Wam się do czegoś. Tak mi się te miski swego czasu spodobały, że rozważałam wakacje w Maroku w celu nabycia takowych. W końcu wylądowaliśmy na Krecie, a wizja miseczek się oddaliła. Oczywiście można je kupić u nas, ale przemilczę cenę. Jak i pozostałych rzeczy z listy, bo mam wrażenie, że tylko polskie produkty, o którym napisałam, są warte swoich cen.

Jakie są Wasze typy? 
Co dodalibyście do listy? 
Jakie wnętrzarskie marzenia spełniliście ostatnio?

Miłego tygodnia,




P.S. EDIT: Od 13:30 nie działały komentarze, ale przywróciłam stary szablon i jest ok. Jeśli ktoś z was zna się na Google+ to proszę o info, bo pozmieniałam coś i przy nowym szablonie nie działają komentarze.

P.S. 2. Dzięki za wszystkie kredensowe rady, nie spodziewałam się ich aż tylu!

P.S. 3. Dorzuciłam jeszcze kilka rzeczy do wyprzedaży, ale niewiele z tego zostało. Dlatego warto obserwować profile na Facebooku i Instagramie, żeby być na bieżąco ;).

Czytaj również

47 komentarze

  1. prawdziwy louis ghost mi się marzy:,( do mojej "wielkiej" sypialni, w której tylko takie przezroczyste krzesło nie przytłoczy wnętrza,

    z ze zrealizowanych tych większych - kupilam mikrofalę gorenje retro, pasującą do retro lodówki,

    pozdrawiam
    http://pastelowonabialym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Listy marzeń piękne! Ja też tworzę tylko w głowie :) i spełniam tylko okazyjnie po uzbieraniu odpowiedniej kwoty z urodzin, czy imienin :), no cóż takie życie - nie można mieć wszystkiego od tak. Przypuszczam, że wtedy takie przyjemności - postaci designerskich dodatków tak nie cieszą.
    I mam Kochana taką zasadę, że kupuję przedmioty w uniwersalnych kolorach, czyli biel, czerń, drewno, bo wiem, że zostaną one z nami na długo i tak łatwo ich już nie zmienią :).
    Pozdrawiam serdecznie i miłego poniedziałku!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, urodziny i imieniny to najlepsza okazja do realizacji takich marzeń :)

      Usuń
  3. Ja także bardzo często widzę coś, co mi się bardzo podoba, ale sama bym tego nie kupiła.
    Zachwycać się różnymi rzeczami to nie grzech, ale gdy przychodzi do kupowania, zawsze warto pomysleć, czy to rzeczywiscie jest nam potrzebne. Chyba nikt nie lubi zagracać swojej przestrzeni, nawet ładnym rzeczami, bo wówczas robi się z tego bałagan a nie ozdoba :))
    Piekne te dodatki!
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na konkurs.
    Miłego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdadzam się z Tobą, ja niestety mam tendencję do zagracania, ale staram się to zmienić.

      Usuń
  4. W sumie to można powiedzieć, że z pierwszej listy mogłabym mieć wszystko, uwielbiam te kolory i materiały. Cena zazwyczaj mnie przeraża, ale warto marzyć ;) Z drugiej listy bardzo ciągnie mnie do lampek na sznurze, ale od Zorkiego ;) no i design letters. Pufę marokankę mam w domu ale biało - czerwoną, do niczego nam nie pasuje, a szkoda ;) Tak, jak piszesz, nie wszystko trzeba mieć, ale można się zachwycać, ja mogę godzinami oglądać piękne wnętrza! Wygląd bloga super, też bym chciała ale mnie to przeraża, bez pomocy chyba sobie nie poradzę :( Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może pufę da się przemalować? Też pierwsza lista jest mi jakaś...bliższa.

      Usuń
  5. Doszłam ostatnio do takich samych wniosków.....Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację. Tak wiele rzeczy nam się podoba, ale gdyby je wszystkie zainstalować w naszych polskich przestrzeniach mogło by wyjść coś zupełnie niesatysfakcjonującego... Grunt to umiejętne zestawienia, praktyczność i zwyczajny umiar:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę typowo polskie wnętrze z tymi dodatkami :)

      Usuń
  7. Ja mam ostatnio problem z głowy :). Tzn. też robiłam takie listy i dość często po prostu te rzeczy kupowałam. Przy czym po czasie okazywało się, że już tak mi się opatrzyły na zdjęciach w necie, że patrzę na nie i pytam sama siebie: no i za czym było tak szaleć? ;).
    Ostatnio nie mam czasu na zakupy wirtualne, mnóstwo pracy - i zawodowej i w domu - i rzadko kiedy taka chwila jak teraz, kiedy mogę wejść na blogi. W związku z tym nawet jeśli coś mi się spodobało, to zdążyło mi się znudzić :D.
    Masz rację co do wartości niektórych rzeczy i tego, że nasze, polskie rękodzieło jest warte swojej ceny. Dziewczyny (bo tak wyszło, że najczęściej kupuję coś, co wyszło spod ręki kobiety :)) naprawdę robią cuda. Zdarzyło mi się kilka razy rozczarować jakością "designerskich" przedmiotów zza granicy, ale o tym raczej na blogach nikt nie pisze ;).
    Świetny post, pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś to temat rzeka. Niestety cena nie zawsze ją gwarantuje :(.

      Usuń
  8. Tak jak piszą dziewczyny można pomarzyć, bo to nic nie kosztuje, pierwsza tablica inspiracji jak najbardziej trafia w moje gusta, parę rzeczy z drugie także ;) Kiedyś kupowałam dużo, i bardzo mnie to cieszyło, jednak po paru latach, moje gusta się zmieniły a ja zostałam z zagraconym mieszkaniem. Dopiero przy przeprowadzce do Polski zdałam sobie z tego sprawę. I wiele rzeczy poszło niestety do kosza...Teraz przed zakupem zastanawiam się parę razy, czy aby faktycznie potrzebuję daną rzecz? czy będzie mi długo służyła? czy użyję ją więcej niż jeden raz? teraz stawiam na rzeczy bardziej użytkowe, jak lampy, czy jedną deskę do krojenia zamiast trzech, w tym dwie do dekoracji :) 'mniej znaczy więcej' i tego się trzymam
    Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed zakupem zastanawiam się: czy za kilka lat nadal będę to chciała trzymać? Jeśli mam wątpliwości, to nie kupuję.

      Usuń
  9. Agnetha jest u mnie na liście chociaż trochę rzeczy już mam :) Projekt stołek też mnie ciągnie ale chyba bardziej bym chciała stare teatralne fotele :) Jest dużo rzeczy, które mi się podobają ale zanim się zdecyduję na zakup znowu coś innego wpada mi w oko (wyjątkiem są donice i wazon origami... długo się zastanawiałam ale w końcu kupiłam :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobne zdanie. Nie wszystko co widzę i bardzo mi się podoba chciałabym koniecznie mieć u siebie. Trzeba zachwać równowagę, dostosować nasze potrzeby do realiów w jakich żyjemy, poznać swój styl i tworzyć swoje niepowtarzalne wnętrze. Trzeba nauczyć się inspirować, ale nie powielać.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo dobry wniosek rozpoczyna ten post, ja bym dodała jeszcze jedną regułę do tego co napisałaś-zanim kupię coś z górnej półki ( o ile w ogóle) to najpierw szukam odpowiewdnika na starociach. Jak to powiedział ktoś mądry- to wszystko już było , większość tych dizajnerskich dodatków to reaktywacja starych wzorów (zwłaszcza modny teraz modern style). Ja mam piękny stoliczek modern z balkonu babci ;] , teraz poluję na fotel Chierowskiego -szukam na śmietnikach ;]]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na starociach może ciężko, ale ja też szukam tańszych odpowiedników albo sama staram się zrobić. Stołeczek z poprzedniego posta znalazłam pod śmietnikiem, no dobra, pod klatką ;)

      Usuń
  12. My nasze kolorowe miski marokańskie kupiliśmy na wakacjach w Tunezji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam z Tunezji z 2008 roku. Mają podobne wzory, ale są chabrowe a nie czarne.

      Usuń
  13. Też przeznaczam kasę ekstra ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy na coś, na co normalnie żal mi wydawać kasę ;-) Tym razem padło na skorupki i też zrobiłam małe zestawienie - zapraszam :-)
    Z Twojej listy wybrałabym deskę - gdyby była tańsza... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalałaś w temacie kubkowym :)

      Usuń
  14. Ciekawe pomysły, ale u mnie ostatnio jest tego za dużo.Dopadł mnie syndrom zbieracza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co to jest syndrom zbieracza, ale też jestem zbieraczem. Po mamie.

      Usuń
  15. wszystko co pokazałaś mi się podoba ale również uważam,że nie muszę mieć wszystkiego co mi w oko wpadnie,czasem wystarczy,że popatrzę na coś u Was na blogach,lub w gazecie wnętrzarskiej..są jednak rzeczy którym nie mogę się oprzeć i muszę mieć tak jak np. kosz-stolik z pokrywką od Belmam..który mnie absolutnie oczarował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie zupełnie nie, ale rozumiem, że może się podobać.

      Usuń
  16. Wybieram domek od Agneta Home i lampki od House Doctor , reszta mnie nie powala niestety.Pozdrawiam i zapraszam do mnie na metamorfozę sypialni;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu apropos sznura żarówek, bo wzdychałam do niego latami...takie coś znalazłam http://allegro.pl/lampki-girlanda-lancuch-10-sznur-zarowek-2in1-i5285960439.html ;-)...tańsze wprawdzie ale nie za darmo ;-). Wiele rzeczy z Twojej listy to również i moje must have...i znów ta zasada dotycząca blogerek wnętrzarskich ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, rozważam różne możliwości, a nie pomyślałam o All. Jak najbardziej wiem, która zasada ;-)

      Usuń
  18. Tapeta, myślałąm o niej ale mam podobne odczucia co do niej.
    A z miskami marokańskimi było podobnie, miałam wielką ochotę wybrać się do Maroka.
    Grunt to nie szaleć i nie wydawać zbyt dużych pieniędzy na przedmioty, które teraz są łał a za pięć lat będą beee. Przemyslane zakupy to jest to i nasze rodzime marki , ale wiadomo czasami chce się zaszaleć, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, chyba jesteś moją bratnią duszą :D.

      Usuń
  19. O tak, sluszne słowa. Tez zachwycam się wieloma inspiracjami z pinteresta i blogów wnętrzarskich, ale dochodzę do wniosku, że bym u siebie nie potrafila tak idealnie dobrac dodatkow, albo tez, że na zdjęciu mi się podoba, a w rzeczywistości nie czułabym się w tym dobrze. Skandynawski styl i marokański, to moje ulubione, chyba nie potrafiłabym przestawić się na glamour czy boho. Ale to akurat moje odczucia. Do Twojej listy dodalabym z dodatków (nie)must-have:
    - donica Madam Stoltz http://thedesigndigger.com/wp-content/uploads/2015/02/biala-donica-duz-600x510.jpg
    - świecznik od Agnethy http://agnethahome.pl/pl/p/Swiecznik-Fire/150
    - plakat taki typowo scandi: http://pl.dawanda.com/product/80733743-Plakat---Little-things-make-big-days-A3 czy tez http://pl.dawanda.com/product/78945599-Plakat---Today-is-a-good-day-to-have-a-great-day

    Projekt stołek też mi się podoba, chociaż coraz czesciej mysle o koszu https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/v/t1.0-9/10408504_1647559995465171_1249837543198819443_n.jpg?oh=bfe5d6bc5d8cc8df52c80c0a67b03402&oe=55C76BDA :)

    U mnie to chyba nigdy nie bedzie zamknieta lista ;)

    Co do sznura, to zdecydowalam sie na oryginalny, poniewaz mial w sobie zarowki led, a gdy przeliczylam koszt "tanszego" sznura i dokupienie 10szt zarowek led, to wyszlo mi to samo, co ten drozszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uwierzysz, ale miałam umieścić świecznik i doniczkę na liście i...zapomniałam. A kosz już ktoś pokazywał w komentarzach. Cenna uwaga odnoście lampek, dzięki.

      Usuń
  20. Trafny ten wstęp bardzo.
    Mi też wiele rzeczy najbardziej podoba się na zdjęciach. Staram sie trzezwo myslec i pamietac o balaganie, jaki mam non stop przy dzieciach - w takim bajzlu nic nie wyglada dobrze.;)

    Ale jak juz czasem na cos zachoruję, to zupełnie tracę głowę i kupuję bez przemyślenia.

    Z Twoich list podoba mi sie wiele rzeczy, szczególnie lampki HD, okrągłe lustro i ramka od Agnethy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta....wiem, co masz na myśli z tym bałąganem. A może i nie, bo Ty masz dwa huragany, a co dwa to nie jeden ;).

      Usuń
    2. "To przejściowe, to przejsciowe" - tak sobie powtarzam :D

      Chyba w końcu kupię "zamiennik" tych lampek HD na Allegro...

      Usuń
    3. Też mnie kusi, ale zobacz komentarz powyżej odnośnie lampek.

      Usuń
  21. Celny początek :) Ja też nieraz się łapię, że oglądam tak te piny, gazety i nabieram się na magię zdjęć - a to przecież i inne metraże i okna większe i mieszkanie lepiej oświetlone i bez codziennego bajzlu i słodkich małych lepkich rączek :) I czasem jest to rozczarowanie, że przecież miało to inaczej wyglądać :)
    Z Twoich list moje typy to String, Kubek i Stolik.

    OdpowiedzUsuń
  22. Też miałam taki okres, że chciałam mieć wszystko, co zobaczyłam na blogach, w sklepikach internetowych, na starociach. Teraz czuję przesyt i nadmiar. Poukładałam w głowie, wycinam ilustracje, wklejam do zeszytu, żeby się pozachwycać. Za jakiś czas stwierdzam, że ...już mi się tak bardzo coś nie podoba.
    Oddam książki w dobre ręce, zapraszam na Candy :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo podoba mi się ten post. Rzeczy oczywiscie swoją drogą, ale wazniejsze jest to co napisałaś. Też tak mam. Nie muszę/nie chce miec samych hitow wnetrzarskich i nowinek z najmodniejszych sklepów. Mam takie skrxywienie, że jak już coś bardzo mi się spodoba to staram się zrobić to sama. Tak samo szybko sie nudzę dlatego nie chce inwestować w rzeczy wolę w czas.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, gdzie można kupić taki regał drabinkę?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )