spotkania blogerów

Bloggers Garden Party czyli siła tkwi w bloger(k)ach

16:57

Kiedy Agnieszka z Pretty Pleasure zaprosiła mnie na Bloggers Garden Party byłam przekonana, że nie uda mi się dotrzeć ze względu na mojego Małego Ssaka. Jednak nie ma dla niej rzeczy niemożliwych i zaproponowała nam przyjazd całą rodziną. Wystarczyło, że napisała „możecie się pakować”, a ja już wyciągałam walizki z piwnicy dwa tygodnie przed wyjazdem. Zupełnie nie spodziewałam się skali przedsięwzięcia i z entuzjazmem śledziłam naszą fejsbukową grupę, gdzie dzieliłyśmy się pomysłami i przygotowaniami. Im bliżej było 19 lipca, tym emocje i napięcie rosły. Aż w końcu nadszedł ten dzień, kiedy ruszyliśmy do Poznania…


Zajechaliśmy punkt 12:00. Przed nami dotarły już Lu, Marta i Ola oraz Ania Scraperka. Później dołączyły Diana wraz z Anią i…lodówką turystyczną, która bardzo się przydała, bo (choć na zdjęciach tego nie widać) pyszności było pod dostatkiem. Urządzony w loftowym stylu domek Agi wywarł na wszystkich ogromne wrażenie. Spory metraż, piękne dodatki i wszystko świetnie dopasowane, ale z lekkością i polotem. Przemili mieszkańcy, czyli J. i Figa dopełniają charakteru tego magicznego miejsca z tajemniczym ogrodem rodem ze Skandynawii.


Początkowo przypuszczałam, że to będzie spotkanie typu pogaduchy w ogrodzie. Jakże się myliłam! Chociaż buzie nam się nie zamykały (w drodze powrotnej tak mnie bolały mięśnie żuchwy, że nie mogłam mówić) to nie był to ani zwyczajny ogród ani same babskie plotki. Było wspólne pichcenie, grillowanie, piknik na trawie, kolacja przy suto zastawionym stole oraz niekończące się rozmowy przerywane gromkimi wybuchami śmiechu.














A to wszystko w przepięknej oprawie dzięki fantastycznym sponsorom: Tikkurila, Ikea, Duka, Rodan/Menu, Amazing Decor, Home Variety, Lniany Zaułek i Juno. Napoje zapewnił Tymbark i Cydr Lubelski, a z rana na nogi stawiała nas kawa od Mojo. Jakby to było mało, wszystkie zostałyśmy obdarowane prezentami od Agnetha Home, Home Variety, Blik, Duka i Sabina Samulska. Przemiła Ania, choć nie była sponsorem, przygotowała dla nas niespodzianki ze swojej pracowni Any.Thing. To ona miała szczęście i została właścicielką wspaniałego prezentu od Drewnolot.









Drugiego dnia po smakowitym śniadaniu w ogrodzie udaliśmy się do Starego Browaru, gdzie miło spędziliśmy czas w Werandzie. Tam dołączyła do nas mama Agi, którą wcześniej poznałyśmy na Wzorach





Po powrocie i kolejnej porcji rozmów nadeszło nieuniknione – czas rozstania. Łez nie brakowało…





Najbardziej niesamowite jest to, jak wiele nas łączy, choć dzielą kilometry, zawód czy droga do pasji, jaką jest wnętrzarstwo. Czekam z niecierpliwością na kolejne spotkania, bo w to, że prędzej czy później się spotkamy, nie wątpię.


P.S. A my prosto z Poznania ruszyliśmy nad Bałtyk, gdzie spędziliśmy rodzinnie tydzień. Oczekujcie drugiej części relacji BGP, czyli zdjęć zza kulis jeśli tylko pozostałe ogrodniczki nie będą mieć nic przeciwko.

Czytaj również

20 komentarze

  1. Pięknie kochana :) Zdjęcia zza kulis chyba będziemy musiały zaakceptować wszystkie ... bo sama nie wiem co Ty tam masz !!!
    buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc to po prostu zdjęcia, gdzie jest dużo ładnych i wesołych dziewczyn, nic kontrowersyjnego czy niewłaściwego :)

      Usuń
  2. Świetna relacja :) Jak już pisałam u Scraperki - mam wrażenie, że byłam tam z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Instagramowi była tam z nami prawie cała wnętrzarska blogosfera ;)

      Usuń
  3. wspaniały weekend za Wami,nie zostaje mi nic innego jak pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajne było to, że przyjechaliście całą rodzinką :) nie wiem tylko jak twój biedny chłop dał radę wytrzymać z taka bandą rozgadanych bab. Należy mu się jakiś medal!

    niby czekam na tę drugą część z niecierpliwością, ale ja tak strasznie zwykle wychodzę na zdjęciach, że już się boję ;))) zwłaszcza, że upał był niemiłosierny i wszystko płynęło - ja też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój "biedy chłop" ma dwie siostry i jest przyzwyczajony do babińca ;). Masz ekspresyjną mimikę, ale to dobrze! Jak coś opowiadać, to widać, że tym żyjesz. Obiecuję wybrać same najładniejsze ujęcia.

      Usuń
  5. Super dziewczyny, możecie być z siebie dumne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem dumna z organizatorek, zwłaszcza z Agi i Oli, spisały się na medal!

      Usuń
  6. Lubię oglądać te Wasze relacje, a Twoja jest super, bo dużo Waszych buziek widać :) Dokładnie połowę poznałam już na żywo, czekam na okazje, żeby poznać więcej :) Super, że razem pojechaliście, właśnie zastanawiałam się wcześniej przed spotkaniem jak to Łucja bez Ciebie wytrzyma 2 dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie więcej naszych buź :). A na spotkaniu nawet rozmawiałyśmy, ze szkoda, że Cię nie ma, na pewno następnym razem się uda. A moje dziecię to by przymarło z głodu, bo butelka jest fe.

      Usuń
  7. Och dziewczyny, ale cudnie było :)))) takie spotkania są super i bardzo budujące, że poprzez wirtualny świat można spotkać ludzi, z którymi się zaprzyjaźniamy, a których przecież bez tej klawiatury i ekrany komputera mogłybyśmy nie spotkać. Super relacja i czekam na zzakulisowe smaczki :))) buziaki i pozdrowienia :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno sobie wyobrazić życie bez tego naszego wirtualnego świata, prawda? Było naprawdę wspaniale. Buziaki

      Usuń
  8. fajnie, że nawet z małą dzidzią udało ci się tam dotrzeć :) super spotkanie, pięknie, ślicznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, zazdroszczę Wam tego spotkania;) Widać, że było super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekne spotkanie, widzialam u dziewczyn:))) Rewelacja, ze moglyscie sie spotkac w takich pieknych okolicznosciach, te bloggerskie spotkania to zawsze fajne przezycie:) wiem juz cos o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Monitorowałam wasze spotkanie na instagramie :) Pięknie wyszło!Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że nie chwaliłyście się wyprawą do Werandy wcześniej, bo chętnie bym Was wszystkie poznała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )