kwiatowe

Pierwsze grzybobranie

15:40

Wrzesień rozhulał się na dobre, pracy znowu multum, a wnętrzarsko zastoju ciąg dalszy. I na razie nie zapowiadają się żadne zmiany w tych kwestiach. Wczoraj udało mi się wyskoczyć do lasu na pierwsze w tym roku grzyby. Ba, od razu jednego dnia byłam w trzech lasach!


Grzybów już sporo, ale głównie podgrzybki zajączki. 


Tacie udało się wypatrzyć pięknego koźlaka.


A mnie - zaskrońca.


Ulubiony obiad powyższych. 


Huba zawsze mnie fascynowała.




Nietypowe "owłosienie".


A to już w kolejnym lesie. Suche podłoże - grzybów brak, ale za to jaka przyroda.






Bukiet od naszej rodzinnej przytulanki, Poli.


Zastanawiam się na ile pewne rzeczy dziedziczymy, a na ile jest to kwestia wychowania. Dlaczego dzieci muzyków zostają muzykami, a inżynierów – inżynierami? Czy fakt, że moi rodzice i mój dziadek są zapalonymi grzybiarzami, a ja na pierwszym grzybobraniu byłam mając kilka miesięcy mógł mieć wpływ na to, że uwielbiam zbierać grzyby? I dlaczego moja siostra wychowana w tym samym domu nie cierpi tej czynności i jest tak różna ode mnie? A jak jest u Was?


Moje pierwsze grzybobranie.


Wiedzę trzeba utrwalać - Aniu, pamiętaj, to prawdziwek.


Powoli wpuszczam jesień do mieszkania. O tym niedługo.
Przesyłam wrześniowe pozdrowienia,

Czytaj również

44 komentarze

  1. Lubię takie wycieczki do lasu i Twoje opowiadania :) Uwielbiam zbierać grzyby! A czy to dziedziczne, u mnie chyba tak, bo kiedy byłam mała, to obowiązkowo z tatą, jego bratem i kuzynami, jeździłam na grzyby, pociągiem. To była cała wyprawa. Często wracaliśmy z pustym koszykiem, ale liczyła się sama wycieczka! Zamiłowanie do lasu i grzybów zostało mi do dziś! Ściskam i pięknej jesieni!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana za miłe słowa. Ja zawsze zawiedziona jestem, jak nie ma grzybów, po prostu uwielbiam je zbierać!

      Usuń
  2. uwielbiam zbierać grzyby! jako dziecko chodziłam z tatą i dziadkiem je zbierać. Natomiast mój brat unika takich wycieczek 8) Tak więc to chyba nie jest dziedziczne.
    I uwielbiam wrzosy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze teorię, że rodzice czy dziadkowie przekazują swoje pasje pierworodnym dzieciom ;-)

      Usuń
    2. hehe możliwe :P grzybiarka ze mnie licha ;]

      Usuń
  3. mimo iż wychowalam się prawie w lesie...dom w samym jego środku to zbierać grzybów nie potrafię, nie widzę i już...za to jeść uwielbiam:-) a to wrzoskowisko jakie wspaniałe!!!
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wychowała się w lesie to pewnie jesienią co ranek sprawdzałabym, czy nic nie urosło w okolicy :-)

      Usuń
  4. Zazdroszcze, chetnie wybrałabym sie na grzyby.
    A wrzosowisko - cudne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sezon dopiero się rozpoczął, wszystko przed Tobą :-)

      Usuń
  5. U mnie mój tata to zapalony grzybiarz. Gdy byłam mała, zawsze chodziłam z nim na grzyby, jednak nigdy samej nie udało mi się nic znaleźć. Może dlatego sama nie zbieram grzybów. natomiast uwielbiam je jeść i kocham aromat ususzonych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię smak grzybów, chyba pod każdą postacią - marynowane, duszone, suszone w bigosie, smażone kapelusze, risotto z grzybami...pycha!

      Usuń
  6. Grzybobranie ważna sprawa:) Pozdrowienia i zapraszam na candny

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle pięknych zdjęć ... miałaś czas też na szukanie grzybów ? :-))
    Ja również jestem obciążona grzybobraniem, chętnie chodzę, choć znam tylko gatunki grzybów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były podwójne łowy - na ciekawostki przyrodnicze i grzyby jednocześnie :D. Na szczęście mam podzielność uwagi.

      Usuń
  8. Uwielbiam chodzić na grzyby,bardzo! Relaksuje mnie to ogromnie,wycisza...szkoda tylko,że na grzybach znam się marnie i oprócz podgrzybków raczej nic innego nie zbieram.Od jakiegoś czasu ogólnie mam fobię jedzenia grzybów,które sama zbieram więc wolę podziwiać przyrodę :)Wiele ciekawych rzeczy w lesie znalazłaś a wrzosy cudo :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jak się nie ma pewności to trzeba się spytać bardziej doświadczonego grzybiarza, sprawdzić w atlasie grzybów albo po prostu sobie darować. Ja zbieram podgrzybki, zajączki, gąski, koźlaki, prawdziwki, kurki, czasem kanie, ale je łatwo pomylić ze sromotnikowym.

      Usuń
  9. Uwielbiam grzybobrania! Od kad mieszkam we Francji jakos tak nie podrodze nal do grzybow... chyba pora to zmienic!!! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy Francuzi w ogóle mają zwyczaj zbierania grzybów? pozdrowienia

      Usuń
  10. poszłabym na grzybobranie...:) cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem czekam na relację na blogu :)

      Usuń
  11. Uwielbiam grzyby, fajne fotki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Baaardzo lubię grzyby. Zazdroszczę takich widoków i zawartości koszyczka :) Z pozdrowieniami, s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę i Tobie udanych zbiorów :)

      Usuń
  13. Bardzo sympatyczny blog! Wpadnij do nas na Wiankowe Wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawno nie byłam na grzybkach...a to tak fantastycznie uspokaja. Uwielbiam las:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wędrówki po lesie mają działanie terapeutyczne :)

      Usuń
  15. To włóczenie się po lesie, wypatrywanie smakołyków, powietrze, zieleń, szelesty - to wszystko wszystko kocham od... roku!
    Dopiero :)
    Ale wsiąkłam ogromnie!

    Cudny bukiecik :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam na grzybobraniu - chyba w dzieciństwie.
    Zdjęcie z ptakami wybitnie mi się podoba. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografem w tym przypadku był mój mąż :-)

      Usuń
  17. No, u Ciebie Kochna to już naprawdę widać, że lato się kończy a jesień już za progiem. Ja powolutku oswajam się z tą myślą i zapraszam w moje progi. Zaczynamy zabawę w jesienne wirtualne dekorowanie! Mam nadzieję, że i Ciebie w niej nie zabraknie :-) Szczegóły na housebyalice.blogspot.com. Pozdrawiam cieplutko! alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie bym wzięła udział, ale ostatnio brak czasu wyklucza mój udział w jakichkolwiek zabawach :(

      Usuń
  18. Ależ się zrelaksować mozna przy Twoich fotkach:-) Cudownie i błogo... Ja z grzybami mam problem (albo one mnie nie lubią) gdyż nigdy nie mogę ich znależć:-) Pozdr Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-). Tak sobie myślę, że dobrze, że każdy jest inny i lubi inne rzeczy, ma predyspozycje lub nie...

      Usuń
  19. Ładne,bardzo klimatyczne i nastrojowe zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również jako dziecko byłam zabierana na grzyby i chociaż do tej pory uwielbiam spacerować po lesie to ze zbieraniem grzybów u mnie na bakier:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie..." nie zawsze się sprawdza.

      Usuń
  21. Jak patrzę na Twoje zdjęcia to od razu chcę się wybrać do lasu! Widać, że lubisz i doceniasz naturę...
    Pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Marzą mi się kolejne grzybobrania, bo ponoć wysyp, ale inne plany psują mi szyki :(

      Usuń
  22. Piękne zdjęcia, natura zawsze zachwyca, mnie też huby intrygują, mam taką fotkę z Wilanowa, gdzie napotkałam ogromne narośla na pniu, huba był ogromniasty.Co do grzybobrania, to ja jako dziecko nie miałam z tym żadnej styczności, no może raz, czy dwa na działce u mojej ciotki znalazłam kilka "sów" zn. kani a myślałam, że to pieczarki:D No i u babci mojej kuzynki prawdziwki, wtedy, to z nami wujek poszedł do lasu na grzyby, ale bardziej z tego czasu utkwiło mi to, że tam były żołnierskie groby i poczułam się jak na cmentarzu.Nie wiem czemu, ale bardzo mnie to przejęło.Do dziś boję się chodzić w głąb nieznanego lasu.Za to na grzyby i ryby mogę jeździć codziennie i właśnie teść bardzo mnie w to naturalne środowisko wkręcił:) Jak tylko się spotykamy w lato to razem na ryby, do lasu i na działkę.Natura strasznie mnie wciągnęła, aż tak że założyłam swój mały balkonowy ogródek, który szybko zniknął, bo zioła były do każdego dania zrywane i z ogródka zostały mi tylko niektóre kwiaty:) A przez cały wrzesień i październik nie miałam z kim jechać do lasu, bo nikomu się nie chciało, albo padało, albo ktoś pracował, albo leżakował, a to przecież takie fajne, szukać i znajdować i z przyrodą obcować:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )