kwiatowe

Suszone pomidory, czyli lato zaklęte w słoikach

13:37

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie jestem specjalistką od przetworów. Dżemy truskawkowe, powidła śliwkowe, piklowane ogórki, cukinia w czym popadnie, jabłka na szarlotkę i marynowana papryka nigdy nie powstały w mojej kuchni. Zupełnie inaczej ma się kwestia suszonych pomidorów. 


Pierwszy raz spróbowałam je kilka lat temu, kiedy teściowie (jeszcze przyszli) wśród innych specjałów podarowali nam słoiczek tego czerwonego nieba w gębie. To był szok i niedowierzanie, jak mogłam tyle lat przeżyć bez TEGO? Jakiś czas później znalazłam ten przepis (tutaj kilka aktualnych uwag) i rozpoczęłam coroczną tradycję zamykania lata w słoiki. Pierwszego roku nie wyszły – zalanie gorącym olejem nie wystarczyło i spleśniały. Nauczona doświadczeniem wekuję je podwójnie – zalewam gorącym olejem (powinien mieć ok. 100 stopni), a potem jeszcze pasteryzuję je w piekarniku.



Wczoraj poszła pierwsza partia, jedyne 10 kg, 14 słoiczków różnej wielkości. Ale co to jest, kiedy zimą pomidory nie mają smaku, a te są tak cudownie słodko-kwaskowe? Niezastąpione do kanapek, idealne do sałatek, mają mnóstwo zastosowań. Z reguły wybieram podłużne pomidory gruntowe, mięsiste i czerwone. Już teraz można je nabyć po jedyne 1,5 zł./kg. 



Składniki
10 kg podłużnych pomidorów gruntowych
1 torebka bazylii
1 torebka oregano
(opcjonalnie inne przyprawy)
3 łyżki octu
sól
1 litr oleju


Etykietki stąd.


Przy okazji, kupiłam ostatnio taką roślinkę-bez-nazwy. Pomożecie odnaleźć jej tożsamość? Nie chciałabym ususzyć ani przelać...


Ściskam zapomidorowana,

Czytaj również

55 komentarze

  1. Ale ślicznie opakowałaś te pomidorki:))) masz teraz zapasów na cały rok:) ja też ostatnio kupiłam kilka roślinek do swojego mieszkanka:)
    buziaki i dobrego popołudnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rok to nie starczy, bo znikają błyskawicznie, ale planuję jeszcze dorobić :)

      Usuń
  2. Boże, jakie śliczne są te Twoje słoiczki! :-) a i zawartość wygląda przepysznie! Może przetestuję Twój przepis. Pisze "może", bo w życiu jeszcze niczego sama nie zawekowałam. Może pora się przełamać? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto. Przepis nie jest mój, ale gorąco polecam :)

      Usuń
  3. No słoiczki rewelacja!
    Bardzo ladnie je udekorowałaś :)
    Co do pomidorków suszonych to nic nie napiszę, bo za tę ich wersją nie przepadam ;) hihi :D
    Roślinka bardzo fajna, ale niestety nie wiem co to jest :)
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam nikogo, kto nie lubi suszonych pomidorów, ale każdy przecież ma inny smak :)

      Usuń
  4. Uuuuuuwielbiam suszone pomidory !!!! mam na nie pomysły przez cały rok :-)
    Gdy pomidory są zjedzone , ach ten przykry moment, wykorzystuję aromatyczny olej do marynowania mięsa.
    Piękne etykiety !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze wykorzystuję ten aromatyczny olej z przyprawami - do sałatek, do smażenia...

      Usuń
  5. Ale narobiłaś smaku tym postem :) Z chęcią spróbowałabym takich pyszności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-))) Można kupić w sklepie, np. w Lidlu, ale wychodzą 3-4 razy drożej, niestety.

      Usuń
  6. Jakoś akurat nie przepadam za taką formą. Ale Twoje słoiczki wyglądają przepięknie i przepysznie! Z przetworów to produkuję hurtowo dżemy z owoców, któe mamy na działce :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała taki dostęp do darmowych owoców to też bym pewnie spróbowała zadziałać. Domowe przetwory, co tu dużo mówić, są najlepsze!

      Usuń
  7. o tak, domowe suszone pomidory to jest to! ja jeszcze nie rozpoczęłam tegorocznej produkcji. Na razie robię pomidorowe sosy, ale przyjdzie tez pora na suszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W mojej małej spiżarce pomidory suszone mam zawsze, często ratują nas, gdy lodówka "trochę" pusta. Super przepis, postaram się zrobić parę własnych słoiczków a Twoje są cudowne:-)Pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis jest niezwykle prosty, ale trzeba się trochę narobić. Jednak przy mniejszej ilości nie schodzi cały dzień ;-)

      Usuń
  9. Nigdy nie robiłam takich,w ogóle rzadko robię zapasy na zimę ale jak się człowiek tak napatrzy na te blogowe rarytasy to aż głupio nic nie rozbić ;P
    Pięknie zapakowałaś te pomidorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobić* miało być a nie rozbić hihi

      Usuń
  10. Muszę zrobić takie pomidorki!!! Wyglądają wspaniale, poza tym ja uwielbiam suszone pomidory w oleju!!
    na razie mam dżem porzeczkowy, wiśnie w syropie i ogórki, a w planach dip pomidorowy i powidła cytrynowe - a teraz dzięki Tobie i te pomidorki!!
    Kiedy ja znajdę czas na to wszystko skoro od poniedziałku znowu praca???
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ile pyszności robisz! Ja sporo przetworów dostaję, więc jakoś sama nie mogę się skusić na zrobienie. Powidła cytrynowe brzmią bosko!

      Usuń
  11. Ale super! I pewnie jak je robisz to unosi się po domu boski zapach. Pyszności!!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pachnie w całym domu, a najlepsza jest pomidorowa z wydrążonych gniazd nasiennych :)

      Usuń
  12. Super, zazdroszcze, chetnie podkradłabym Ci jeden ze sloiczków:)

    OdpowiedzUsuń
  13. WoW...ja uwielbiam suszone pomidory :)))
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

  14. roślinka to prawdopodobnie callisia, dziś kupiłam niemal identyczną i tak miałam napisane na opakowaniu;)
    przepis z pewnością wykorzystam, bo uwielbiam suszone pomidory!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, wygląda na to, że to callisia, po polsku smużyna płożąca :)

      Usuń
  15. Może i ja się skusze na zrobienie takich pomidorków.Co do roślinki nie pomogę, ale odpowiedx widzę zaraz powyżej. Ślicznie wygląda z tymi drobnymi listkami

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądają bardzo smakowicie. A jakie piękne słoiczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko wyglądają...bardzo mi miło :)

      Usuń
  17. Uwielbiam pomidory, szczególnie takie prosto ze szklarni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, najlepsze samodzielnie hodowane. Najpyszniejsze co roku malinowe z działki od dziadka :)

      Usuń
  18. Nie sądzę by udało nam się powtórzyć Twój wyczyn.. Słoiczki cudne!
    Co do roślinki, niestety nie pomożemy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto spróbować. Ja dziś ruszam z kolejną partią :)

      Usuń
  19. Uwielbiam suszone pomidory! Trochę się boję tego pasteryzowania, słoiczki wyglądają pięknie :)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach ma wielkie oczy, a tu nie ma się czego bać :)

      Usuń
  20. Super zdjęcia! Muszę sobie zrobić taki słoiczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, słoiczek. Zrób od razu kilka! ;)

      Usuń
  21. Oooo ale mi ślinka pociekła... Robiłam takie tylko raz ponieważ zniknęły w sekundę a myśl o nich trwała długie dni, już więcej ich nie robiłam. Teraz po Twoim poście chyba nie będę mogła spać i będę zmuszona znowu je posmakować, bo są obłędne!!!!! :)
    P.S. U mnie nie mają szans żeby spleśniały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy ile się zrobi :). Ja robię zapas na cały rok, dzisiaj doszło 9 słoiczków. Smacznego!

      Usuń
  22. Ale mi narobiłaś smaka :P Ja planuje zrobić ketchup, ale przy okazji skusze się chyba i na suszone pomidory :D Dzięki za przepis! Pozdrowionka, Lu z Enjoy Your Home

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ketchupu nigdy nie robiłam, ale na pewno domowy jest zdrowszy od kupnego. Na zdrowie!

      Usuń
  23. wspaniałe słoiczki a ja kocham pomidory wkazdej odsłonie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Moje ulubione to malinowe :)

      Usuń
  24. O jeeeeeeeeny... jakie fajne... podzielisz się? ;)
    pozdrawiam!
    kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam pomidory pod wszelaką postacią, a te suszone szczególnie...:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Znowu się zainspirowałam, też się wezmę za "balsamowanie" lata, ale w przyszłym roku:) Pomidorki wyglądają pysznie, a do tego pięknie przyozdobione w słoikach,
    wyglądają zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  27. My robimy w domu wg przepisu z Lawendowego Domu - czyli po suszeniu nie do zalewy, ale ... do zamrażalnika. Zajmują mniej miejsca i nie ma zabawy z pasteryzowaniem, co mnie zachwyca. A po rozmrożeniu w oliwę na trochę i są super! Bardzo polecam, smak totalnie inny niż kupne, których nie lubię ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - dzięki Wam blog żyje : - )